Towarzystwo Promocji Jakości Projekt DUQuE Projekt MAP4E Raporty HTA Ranking Szpitali opracowany przez TPJ dla Newsweek Polska Członek Eureopean Society for Quality in Health Care European Accreditation Network

RANKING SZPITALI TPJ i Newsweek Polska

Szanowni Państwo!

Na tak zwanym rynku usług medycznych można znaleźć wprawdzie poszlaki, które dla osób szczególnie zainteresowanych mogą być wskazówkami pozwalającymi zracjonalizować wybór szpitala, ale wymaga to starannych i pochłaniających dużo czasu badań. Trzeba mieć niezły warsztat analityczny balansując pomiędzy stronami internetowymi, przedstawiającymi szpital jako miejsce luksusowego wypoczynku, a dramatycznymi informacjami, publikowanymi przez stowarzyszenia piętnujące błędy lekarzy. Czasem obie skrajnie sprzeczne informacje dotyczą tej samej firmy, co dodatkowo zwiększa zamęt w głowie. Wydawałoby się, że oparcia należy szukać w szpitalach klinicznych, jako tych, które kształcąc młodych lekarzy dają największe szanse na najskuteczniejsze leczenie. Niestety i w tych przypadkach lektury ogólnopolskich, wielkonakładowych gazet nie dają spokoju. Na oddziale zabiegowym dużego szpitala nie ma zgonów, bo chorzy w najcięższym stanie są zawczasu przenoszeni na inny i nie ujmuje ich oficjalna statystyka powikłań. W innym miejscu Polski kierownik kliniki przyznaje, że nie czytał prac naukowych, których jest współautorem. Na dodatek badania prowadzone przez Centrum Monitorowania Jakości, dotyczące satysfakcji młodych lekarzy z realizacji programu stażu podyplomowego niedwuznacznie wskazują, że najgorzej oceniane są szpitale posiadające etatową kadrę dydaktyczną. Robi się nieprzyjemnie.

Jeżeli dodać najróżniejsze informacje o powikłaniach leczenia szpitalnego, ukazujące się masowo w prasie codziennej i połączyć to z wiadomościami telewizyjnymi o 90% korupcji wśród lekarzy zabiegowych, można poczuć się zagubionym. A czas, największy wróg pacjenta ucieka. Trzeba się wreszcie zdecydować na hospitalizację. Paradoksalnie lepiej mają mieszkańcy małych miejscowości - prawie nie mają wyboru. Jeden szpital w promieniu 50 kilometrów, trudności z dojazdem do innego dużego miasta, lęk przed nieznanym, mniejsze oczekiwania od instytucji ochrony zdrowia, ( na co wskazywały badania CBOS), to elementy, dzięki którym decyzja o wyborze miejsca leczenia jest prostsza. W dużych miastach jest inaczej, liczba szpitali mogących uchodzić za równorzędne dochodzi do kilkunastu ( jak jest w przypadku Warszawy) i dobrze byłoby posiadać rzetelne informacje pozwalające na podjęcie najmniej nieudanej decyzji.

Kłopot polega na tym, że oprócz namiastki rynku, dano chorym pozór wolnej woli. Nazywając rzecz inaczej, upodmiotowiono pacjentów w taki sposób, że mogą wybierać nie znając kryteriów. Nawet tak zasadnicza sprawa jak analiza zgonów około operacyjnych jest przedmiotem pilotażowego programu zaledwie w jednym szpitalu, co pozwoliło opublikować wstępne dane dopiero w kwietniu bieżącego roku, na konferencji poświęconej jakości opieki zdrowotnej.

Wszystkie podręczniki poruszające tematy administrowania ochroną zdrowia opisują zjawisko skrajnej dysproporcji w wiedzy dotyczącej przedmiotu umowy pomiędzy pacjentem i instytucją leczącą. Niczego nie kupujemy tak "w ciemno" jak procedury medycznej i nic nie dotyczy kupującego tak bezpośrednio. Nawet usługi pogrzebowe nie budzą równie dużych, zasadnych emocji.

Gdy wprowadzano w naszym kraju lekarzy rodzinnych, wydawało się, że sprawy idą w dobrym kierunku. Sama zmiana nazwy z "gate keeper" na polskie hasło: "odźwierny do systemu," sugerowała rozszerzenie kompetencji o wskazywanie chorym właściwych dróg postępowania. Także wyboru właściwego szpitala. Skończyło się raczej na bronieniu dostępu do specjalistów, na co narzekają zarówno chorzy jak i specjaliści. Szkoda, że właśnie lekarze rodzinni nie stali się rzeczywistymi doradcami pacjentów w tak trudnej kwestii jak wybór właściwego szpitala. Oczywiście robią to, na co dzień, ale nikt nie wie, dlaczego doradzają w ten, a nie inny sposób. Nawet oni sami. Szpitale nie uczestniczą w publicznych systemach oceny, dających praktyczne wskazówki otoczeniu na temat ich słabych i mocnych stron. Liczne instytucje kontrolujące istniejące w naszym kraju, nadzorujące rozmaite aspekty życia szpitalnego, zachowują dane dla siebie, mimo, że są finansowane z pieniędzy publicznych. Systematycznie pojawiają się natomiast informacje na temat zadłużenia jednostek służby zdrowia. Pytanie, czy taki ranking ma wartość praktyczną dla bezpośrednio zainteresowanych - chorych. Fakt posiadania płynności finansowej przez instytucję ochrony zdrowia, nie musi być dowodem prawidłowego zarządzania, może natomiast świadczyć o podejmowanych niepokojących oszczędnościach kosztem higieny, eksploatacji, czyli chorych. Taki ranking przeprowadzony w naszym kraju nakazałby na przykład omijać szpitale kliniczne, co kłóci się ze zdrowym rozsądkiem. Inaczej w systemach, w których finansowanie jest adekwatne do wykonywanych zadań, tam zła kondycja finansowa świadczyłaby o niskiej frekwencji, lub olbrzymich kosztach odszkodowań. W obu przypadkach nie byłoby warto powierzać własnego zdrowia takiej instytucji.

Jedynym funkcjonującym systemem oceny jakości pracy zakładów lecznictwa zamkniętego w Polsce jest niewątpliwie Program Akredytacji Szpitali stworzony w Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia. Ten funkcjonujący na zasadach dobrowolności, Prowadzony przez niezależną grupę ekspertów, na podstawie dostępnego powszechnie zestawu standardów system kontroli, pozwala obiektywnie ocenić czy hospitalizacja będzie przebiegać w warunkach zbliżonych do optymalnych, czy urągających rozsądkowi. Niestety dane zbierane w ramach Programu mają hermetyczny, częściowo poufny charakter i z tego powodu nie nadają się obecnie do wspomagania decyzji na temat wyboru miejsca hospitalizacji. Przydatnym sposobem oceny są audyty, w ramach akcji " Szpital Przyjazny Dziecku," ale dotyczą tylko jednej z grup pacjentów i nie zajmują się tak szerokim jak akredytacja. Przeglądem problemów, związanych z bezpieczeństwem pobytu w szpitalu. Ciekawą wskazówką dla zaniepokojonych o własne zdrowie jest zawsze opinia specjalistów lekarzy na temat kolegów. Dotychczas publikowane oceny towarzyszyły z reguły konfliktom, lub miały charakter okolicznościowy. Ich praktyczna wartość była więc niewielka. Propozycja rankingu, zbudowanego w oparciu o pozytywne wypowiedzi lekarzy na temat innych ośrodków ze swojej specjalności, pojawia się w Polsce pierwszy raz. Ankiety zostały wysłane. Teraz od medycznego środowiska zależy, czy wiedza pacjentów zostanie wzbogacona o nowe elementy pozwalające zracjonalizować wybór miejsca operacji, czy choćby leczenia zachowawczego

Ranking nie może wprawdzie zastąpić innych publikacji o jakości pracy szpitali, ale zanim te ostatnie zaczną się pojawiać regularnie, może spełniać funkcję doradcy na rynku wyjątkowo mało precyzyjnych ofert. Prawo do dokonywania wyborów tylko wtedy ma wartość, kiedy człowiek wie pomiędzy czym wybiera. Człowiek chory szczególnie.

Marek Labon
Prezydent TPJ



TPJ, ul. Kapelanka 60, p.407, 30-347 Kraków, Polska. | Tel.: (+48) 12 427-23-04, 600-652-690 | Email: tpj@tpj.pl